Można jak Anthony Bourdain w książce 'Kill Grill' opisać historie qchenne. Od nauki chodzenia po jazdę figurową wokół stołu. Prowadzenie restauracji wciąga. Szukasz receptury doskonałej. Ludzi, którzy ci uwierzą. Nieustannie zastanawiasz się:
czy smakuje?
Ostatnio przygotowałam dla gości restauracji menu degustacyjne. Serwowaliśmy cztery zupy w małych miseczkach na jednym talerzu. Kelner razem z zupą podawał kartkę z nazwą i trzystopniową oceną. Super, średnia, słaba. Próbowano kremu z dyni z grzanką z kuminem, ziemniaczanej z wędzonym łososiem, kremu z brokułów z prażonymi migdałami i marchewkowej z miętą i pomarańczową skórką. Zwyciężyła marchewkowa. Superqchenne zaskoczenie.
Zupa marchewkowa
0,5 kg marchwi
1 średnia cebula
750 ml bulionu warzywnego
sok z 2 pomarańczy
starta skórka z połówki pomarańczy
2 łyżki posiekanej mięty
2 łyżki oliwy
Umyć, obrać marchewkę i pokroić w kostkę. Obrać i pokroić cebulę. W dużym rondlu rozgrzać oliwę, wrzucić cebulę i marchewkę. Lekko podsmażyć. Zalać bulionem, wrzucić miętę, skórkę, gotować ok. 20 minut, aż marchewka będzie bardzo miękka. Dolać sok pomarańczowy, przyprawić solą i pieprzem. Całość zmiksować. Można podawać z łyżką gęstego greckiego jogurtu. Posypać miętą pokrojoną w paseczki lub odrobiną startej skórki pomarańczowej.
Źródło: Wysokie Obcasy